Carver One

Carver One

Znam parę osób, które na Smarta mówią Burgman z dachem... Problem polega na tym, że Smart nie robi tego, co jest w stanie zrobić Burgman i.. Carver! Nie pochyla się...

Holandia jest pięknym krajem gdzie wiatraki są niemal pomnikami przyrody a w Amsterdamie coffeshopy sprzedają niekoniecznie kawę.
W takim zapewne coffeshopie Anton van den Brink doszedł do wniosku, że samochodem jeździł nie będzie a na motocykl jest stanowczo za zimno. Pomysł zaczął kiełkować w kapryśnej głowie Holnedra i wyrósł na coś, co śmiało można nazwać mixem motocykla z samochodem.

Pojedyncze przednie koło na monowahaczu pchanym, pochylający się korpus i dwa stabilne, tylne koła. Tak w dużym skrócie można określić Carvera.
Skończmy jednak próżne wodolejstwo i przyjrzyjmy się bliżej jak szalonym Holendrom wyszło to, czego przez tyle lat nikt inny nie ośmielił się nawet zaproponować.

Zewnętrzne bestyi opisanie.
Podchodzimy do matowo-czarnego cacka i pierwsze, co rejestrujemy...hej, on nie jest taki duży jakby się mogło wydawać... Fakt długość niewiele różni się od VW Golfa IV, szerokość natomiast spokojnie dwa razy mniejsza.
Dość paskudny przód zaczyna się masywnym wahaczem i sporym kołem osadzonym na ślicznej aluminiowej, 17 calowej feldze. Dalej zauważamy reflektory robiące wrażenie, jakby w czasach PRL zostały zwinięte z taśmy produkcyjnej Żuka.
Długa szyba czołowa została u szczytu wyposażona w przyciemniającą folie. Jak nie trudno się domyśleć, koniec szyby oznacza początek dachu. Dach w zależności od zasobności portfela możemy mieć zamiennie sztywny i miękki (brezentowy) lub tylko sztywny.
Jego zmiana jest czynnością banalną i jakby ktoś się pospieszył byłby wstanie zdjąć go w parę sekund. Szczególnie, że dachu nie ma dużo.
Patrząc na profil pojazdu zauważamy pewną harmonię linii. Niby ostro, niby mało spójnie a jednak wszystko tworzy piękną, dynamiczną całość. Nie mamy wrażenia, jakby coś było wyrwane z kontekstu. Tu wszystko ma swoje miejsce i swoje zadanie.
Dochodzimy do tyłu. Najczęściej oglądanego, przez postronnych gapiów, punktu Carvera.
Tu projektanci zaszaleli. Dynamika, moc i niekończąca się zabawa. To może pomyśleć osoba mająca szansę i szczęście obejrzeć Carvera..
Bez wątpienia, to coś, robi wrażenie już podczas oglądania. Wystarczy jeden rzut oka, aby pokochać To i zapragnąć usiąść za sterami..
Wygląd zewnętrzny 5- (minus za światła od Żuka)

Potwory wnętrze piekielne.
Otwieramy spore drzwi i próbujemy zająć miejsce za kierownicą.
Nie jest to w cale takie proste. W środku jest dość ciasno, ale wygodnie. Kubełkowy fotel jest przyjemnie ukształtowany i zapewnia świetne trzymanie boczne.
Powoli dochodzimy do minusów. Siedzimy w pojeździe za 150 tysięcy polskich nowych i mamy wrażenie, powiedzmy odpustowe...
Plastiki są twarde, chropowate i generalnie mizernej jakości. Deska przy lekkim nacisku ugina się natomiast zestaw wskaźników budzi przykre skojarzenie z fiatem seicento.
Humor lekko poprawia smakowita kierownica MOMO oraz aluminiowe dodatki typu gałka zmiany biegów czy pedały.
Natomiast kolejną szpile wbija nam w bok siermiężność przycisków do opuszczania szyb, które nie dość, że pozbawione jakiejkolwiek finezji to jeszcze działają całkowicie wbrew logice, tj. jak pociągamy do góry to okna się opuszczają a jak przycisk wciskamy to się podnoszą...
Pocieszeniem jest półeczka pod kierownicą, na której można położyć telefon, portfel itp.
Co prawda przy nieco intensywniejszym przyspieszaniu wszystko poleci na podłogę ale ważne, że jest i wyższych kierowców uwiera w kolana. Warto wspomnieć, że jak już nam coś poleci to podniesiemy owe elementy dopiero podczas postoju. Inaczej nie sięgniemy po nie chyba, że nasz kręgosłup wygina się w zgoła inną stronę niż stwórca zdecydował.
Do ekwilibrystycznych wyczynów należy jeszcze dopisać korzystanie z hamulca ręcznego.
O ile jego zaciągnięcie jest banalnie proste, o tyle odpuszczenie wymaga nieco poświęceń i skłonu głębszego niż przy sznurowaniu butów.
Nie mniej ciekawe zadanie ma pasażer. Przyszły właściciel już może powtarzać sobie mantrę, którą Henryk Sytner uznałby za wstęp do porannego joggingu:
"prawa noga tu, przekładamy pod pasem, o tak, lewa tu, uwaga zamykamy drzwi, o i lewą dalej tu na podeścik".
Niestety, ale pasażer nie będzie zadowolony z pozycji. Siedzenie jest trochę twarde i gorzej wyprofilowane niż siedzenie kierowcy. Pozostaje mu tylko zacisnąć zęby i delektować wrażeniami z jazdy.
Warto wspomnieć, iż pasażer jest jedyną osobą, która spokojnie widzi wskaźniki pochylenia oraz wartość ciśnienia doładowania. Kierowca nie ma takiej możliwości, albowiem pierwszy element zasłania mu kierownica a drugi jego własny lewy łokieć.
Wnętrze jest najzwyczajniej nieprzemyślane. Wloty powietrza, zamiast dwóch "regulowanych" wystarczyłyby skierowane bezpośrednio na szybę przednią i boczne tak, aby natychmiast niwelowały zaparowanie.
Wskaźnik ciśnienia doładowania mógłby wylądować, wzorem aut sportowych, w przednim słupku, a kontrolki pochyłu w widocznym miejscu np. w sklepieniu deski.
Całość powinna być jednolicie zabudowanym, ładnym elementem a nie przypominać nieskładnie przymocowane kawałki deski rozdzielczej.
Podobnie wygląda sprawa umiejscowienia radia. Jeśli nie pochylimy naszego ciała w prawą stronę, nie dowiemy się, co dzieje się na wyświetlaczu radia.
Za wnętrze Carver dostaje u mnie 2+. Można było lepiej panowie Holendrzy, można było lepiej.

Ożywianie monstrum.
Jak już usadowiliśmy się z pasażerem, ponarzekaliśmy na nieciekawe plastiki i nudne środek, czas przekręcić kluczyk. Cyk i... nie działa!
No tak, wersja na rynek wschodnioeuropejski została "prewencyjnie" wyposażona w dwa alarmy. Jeden aktywowany z pilota, drugi typowy immobilizer, dezaktywowany przykładanym "patyczkiem".
Problem polega na tym, że alarmy wzajemnie się wykluczają i trzeba się trochę pobawić zanim zrozumie się zasadę wzajemnej eliminacji alarmów.
Jak już ją pojmiemy - przekręcamy kluczyk i po chwili słyszymy pięknie mruczące 650ccm z turbodoładowaniem i intercoolerem.
Wciskamy dość ciężko chodzące sprzęgło. Wgniatamy topornie wchodzącą jedynkę, odejmujemy ręczny i ruszamy...
W tym momencie zgasło światło, dzieci poszły spać a gdzieś w głębi nas, w najciemniejszym zakamarku naszej duszy wykiełkowało ziarenko Carvera.
Dojeżdżamy do pierwszego zakrętu, jaki pokonamy tym pojazdem. Wciskamy gaz, histeryczny grymas, będący mieszaniną nieopisanego szczęścia i przerażenia pojawia się na twarzy. Każdy kolejny zakręt, jest dla kiełkującego w naszej duszy ziarenka, niczym świeża woda. Roślinka rośnie i rośnie, zakręt po zakręcie, aż pochłania nas w całości.
Kiepskie plastiki, przestają istnieć, paskudna deska, nie liczy się, toporna skrzynia - taka ma być, kiepsko umieszczone radio - a kto by tu muzyki słuchał.
Jadąc Carverem, świat przestaje istnieć. Jesteś tylko Ty i To. Ty i Twoja dusza spowita Carverowym zielem.

Czemu jest to tak zgubne? Kto jeździ jednośladem wie jaką przyjemnością są zakręty. Wyobraźcie sobie, że jedziecie swoim skuterem i pochylacie się tak, jak nigdy wcześniej.
Wyobraźcie sobie, że pochylacie się i nie skupiacie się na pochylaniu, tylko podziwianiu świata z zupełnie innej perspektywy. Co zakręt to inne doznanie.
Jest to niekończąca się dawka endorfin wywołujących stan bezkresnej euforii.
Carver może nie jest demonem prędkości czy mocy. Jego silnik  generuje zaledwie 68KM przy 6000 obr. co rozpędza ważący 666kg pojazd do 185km/h. Zaś przyspieszenia, jakie oferuje silnik są na poziomie 8,5s do 100km/h. Ale jedno jest pewne. Carver to mistrz w dawaniu przyjemności z jazdy. To diabeł kusiciel zaklęty w pojeździe samochodowym.
Co ciekawe silnik kręci się do 7000 obrotów/minutę i wierzcie mi, powyżej 3 tys. obr/min. jest po prostu ogień. Moc dostępna cały czas. Reakcja na gaz natychmiastowa.

Jest to mniej więcej to samo, co oferują samochody w mniejszym przedziale cenowym i mniej więcej to samo, co oferują największe maxiskutery w znacznie mniejszym przedziale cenowym.
Najsmutniejsze jest jednak to, że ani samochód za 150 tysięcy złotych ani najlepszy maxiskuter, nie dadzą Ci tego, co daje Carver.
Poczucie indywidualności, niekończąca się przyjemność z jazdy, zabawa.
W Carverze w zasadzie wszystko jest zbędne. Radio jest zbędne, kontrolki pochyłu są zbędne, elektryczne szyby są zbędne. Jadąc tym pojazdem jest Ci to nie potrzebne. Potrzebne są zakręty. Tylko one się liczą. Pusta droga, serpentyna, ostre winkle i ogień.

Całe szczęście jest to Carver One, co sugeruję, że będziemy mieli jeszcze okazję z Two, Three itd. Czemu szczęście?
Otóż skrzynia biegów przydałaby się automatyczna, z łopatkami pod kierownicą.
Silnik, mógłby być mocniejszy, nawet kosztem prędkości maksymalnej... 5s do 100km/h w automacie robiłoby wrażenie.
Wnętrze proponuję dać do zaprojektowania kobiecie. Resztę zostawić, bo jest genialna!
Genialne jest pochylanie w zakrętach, świetnie się siedzi w środku, niesamowicie łatwo się prowadzi.

Pamiętać należy tylko o tym, aby nie wchodzić w zakręt zbyt blisko krawężnika. Inaczej można nieprzyjemnie zarysować burtę pojazdu. Również osoby powyżej 185cm wzrostu mogą mieć problemy z zajęciem i opuszczeniem miejsca tak kierowcy jak i pasażera.
Producent wykończył środek materiałem przypominającym dywanik. O ile u kierowcy jest to ok. o tyle pasażer, jak ma troszkę ubrudzone buty, paskudzi cały tył i boczki pojazdu. Przydałoby się wykończenie z aluminium. W tedy byłoby łatwo czyścić wnętrze pojazdu. A tak, praktycznie po każdej jeździe odkurzacz do ręki i zabawa w pokojówkę.

Na koniec ostrzegam wszystkich czytelników z niezbyt silną wolą.
Jeśli nie jesteście wstanie oprzeć się pokusom. Łatwo wpadacie w nałogi. Unikajcie Carvera inaczej przez niego pochłonięci.
Wasza dusza zostanie pożarta i przyporządkowana Carverowi. Będziecie opętani szaleństwem Carvera. Każdy dzień spędzicie na rozmyślaniu jak go zdobyć.
Tylko nie mówcie mi, że nie ostrzegałem.
Dla mnie nie ma już ratunku, muszę mieć Carvera... muszę go mieć.



Carver One wersja podstawowa 140.910zł

Demontowany dach w kolorze nadwozia
Koła - 5-wspornikowe - przód 17" / tył 15" (srebrne)
3-wspornikowa sportowa kierownica pokryta skórą
Sportowe wykończenie wnętrza (czarne)
Elektrycznie otwierane okna
Ozdobna aluminiowa gałka biegów i deska rozdzielcza
4 wskaźniki: temperatura silnika, wskaźnik paliwa, wskaźnik prędkości i przebiegu pojazdu
Wskaźniki LED kąta nachylenia 'tilt' z sygnałem dźwiękowym
115,500
140,910
Wbudowany bezprzewodowy alarm III z centralnym zamkiem
Ogrzewanie / wentylacja / odmrażacz szyby
Popielniczka / uchwyt na kubek / gniazdo 12 V
Zestaw do naprawy opon
Przednie i tylne pasy bezpieczeństwa
Czarny dywanik z logiem Carver
Lusterka boczne oraz tył fotela kierowcy: czarne
Kolor zewnętrzny – paleta podstawowa (żółty, biały, niebieski)

Dodatki:

Kolor zewnętrzny
Kolor metalik 2,635.02zł
Specjalna paleta barw 3,675.74
Czarny Matt 4,982.18

Pakiety kolorów
Dodatki w kolorze nadwozia (lusterka, tył fotela) 2,852.02
Pakiet Silver (rama silnika, zawieszenie, wlot powietrza) 2,271.87

Wnętrze
Skóra - mono-colour 5,159.32
Skóra - bi-colour (brzegi czarna skóra) 5,757.18
Skóra Alcantara® (brzegi czarna skóra) 6,266.47
Pakiet premium full leather (pełna skórzana tapicerka) 17,935.83

Opcje dodatkowe
Tylny spoiler 3,565.02
Pakiet: Graphite wheel (grafit) 1,412.72
Pakiet: Black wheel (czarny matt) 1,904.30
Wskaźnik turbo 620.00
Zestaw przygotowany do montażu radia (okablowanie, głośniki) 1,523.44
Radioodtwarzacz/CD/MP3 typ A z 4 głośnikiami (Kenwood KDC-W410G) 1,948.58
Radioodtwarzacz/CD/MP3 typ B z 4 głośnikami (Kenwood KDC-W5534U) 2,723.59
Radioodtwarzacz/CD/PM3 typ C z 4 głośnikami 3,542.88
DVC™ przełącznik trybu jazdy (komfort/sport) 1,948.58
Aluminiowe listwy karoserii 1,080.58

Akcesoria
Dach miękki roll-up (czarny) 4,162.88
Aluminiowy uchwyt na bagaż z torbą (tkanina nieprzemakalna, czarna) 1,085.01
Pokrowiec z logo Carver 1,195.72

Dane techniczne
Silnik chłodzony cieczą, pojemność 659ccm, 4 cylindrowy, 16 zaworowy, turbo, intercooler
Moc maksymalna 50 kW (68 bhp) at 6,000 rpm
Maksymalny moment obrotowy 100 Nm (74 lb.ft) at 3,200 rpm
Skrzynia biegów 5 biegowa manualna z biegiem wstecznym
Paliwo Benzyna bezołowiowa 95
Koła przód 17” tył 15”
Opony przód 140 / 70 tył 195 / 45
Hamulce tarczowe
Przednie zawieszenie monowahacz pchany
Tylne zawieszenie kolumny McPhersona z osią skrętną
Wymiary i masa
Długość 3.40 m
Wysokość 1.40 m
Szerokość (przy pochyleni w granicach 25st.) 1.30 m
Width (przy maxymalnym pochyleniu) 1.60 m
Rozstaw osi 2.70 m
Pojemność zbiornika paliwa 34 L
Masa pojazdu w stanie suchym 643 kg