Kymco Xciting

Kymco Xciting

O tym jak ważnym na świecie stał się rynek maxiskuterów nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Wystarczy spojrzeć na tempo w jakim rozwijają swoją oferte maxi takie firmy jak Piaggio, Gilera, Suzuki czy... Kymco!



Tak, tak, tajwański koncern Kwang Yang Motors Company od niespełna 2000 roku straszył "wielkich" producentów skuterów nowym modelem maxi. Tym modelem miał być oczywiście Xciting choć jako prototyp figurował pod niezbyt chwytliwą nazwą "Cruiser". I oto w 2003 roku niemal finalny model został wyeksponowany na targach w Mediolanie. Całe targi huczały z ciekawości jak się sprawdzi pierwsze, pełnokrwiste, tajwańskie maxi.
Niestety przyszło nam czekać, na pierwsze seryjnie produkowane egzemplarze, do przełomu roku 2004 i 2005.
Gdy jednak pojawiły się w salonach, narobiły lekkiego zamieszania w umysłach i portfelach potencjalnych maximaniaków.

Świeżutkie, niczym bułeczki w piekarni, Xcitingi pierwszej generacji wzbudziły wiele kontrowersji. Przede wszystkim ceną! Za niecałe 22k PLN (a gdzieniegdzie promocje mocno oszczędzające budżet kupującego i pozwalające np. dokupić kuferek centralny) za nowy, sportowy skuter o pojemności 500ccm generowało wiele pytań w głowach potencjalnych klientów.
Jak z niezawodnością? Co z serwisem? Co z częściami? Czy nie rozpadnie się na pół? Czy to w ogóle jeździ?

Jak się później okazało - jeździ i to wyjątkowo zacnie!
Oczywiście dystans a niekiedy wręcz niechęć do azjatyckich "tworów" jest często uzasadniona. Wystarczy spojrzeć na pojazdy wystawione w supermarketach albo poczytać o przypadkach pękniętych ram czy odpadających kół.
Nie można natomiast wrzucać do jednego wora pojazdów chińskich, koreańskich czy tajwańskich.
I to właśnie potwierdza Kymco (które de facto jest tajwańskie) modelem Xciting.
Jest to pierwszy tajwański skuter o pojemności powyżej 250ccm. Ba, jest to pierwszy  tajwański "dorosły" maxiskuter, który odniósł maxizwycięztwo na arenie międzynarodowej (celowo pomijam Kymco Grand Dinka, który także zdeklasował konkurencje, chociaż paskudny jest niebywale).

Ale przejdźmy do bardziej konkretnych rzeczy. Czyli co w ekscytacji piszczy.
A piszczy niewiele albowiem jakość wykonania nie pozwala na jakiekolwiek nadprogramowe dźwięki.
Dodatkowo jeśli przyjrzeć się elementom silnika, można dojść do wniosku, że projektowali go konstruktorzy czołgów i po prostu nic nie ma prawa się rozpaść.
Niestety, teorię tę burzy nieco fakt, iż pierwsze egzemplarze nie obyły się bez drobnej silnikowej wpadki. Otóż wadliwym okazał się napinacz łańcucha rozrządu. Zignorowanie zaś usterki mogło prowadzić do niezbyt przyjemnych konsekwencji - uszkodzenia głowicy i unieruchomienia silnika.
Na szczęście Kymco ogłosiło akcje serwisową i wszystkie kupione w Polsce Xcitingi zostały bezpłatnie pozbawione tej usterki. W tej kwestii należą się brawa importerowi - Motor-Land.
Co ciekawe, podobną akcję przeprowadzała Yamaha z T-Maxem choć nie było to tak sprawnie przeprowadzone jak w przypadku Kymco. Suma sumarum problem już nie istnieje (chyba, że ktoś sprowadzi sobie pierwszą generacje Kymco z krajów sąsiedzkich - warto w tedy udać się do serwisu, żeby sprawdzili czy był napinacz wymieniany). Inną wadą, która wyszła w trakcie eksploatacji była uszczelka pod cylindrem. Po pewnym czasie ulegała wydmuchaniu . Jednak i tu importer nie zawiódł - element był sprawnie wymieniany w ramach gwarancji.
A jak sam silnik? Gaźnikowa wersja do oszczędnych nie należała. 7-8 litrów bezołowiowej na każde 100km nie było rzadkością. Średnio zaś trzeba było liczyć 6l/100km. Taki wynik zmuszał kierowcę do częstego zaglądania na stację benzynową szczególnie, że zbiornik paliwa można określić jako naparstek. Niecałe 13 litrów to wręcz bardzo mało a przy tak wysokim spalaniu sprawiało, że zasięg skutera niekiedy był mniejszy niż w przypadku skuterów pojemności 50ccm! Natomiast dynamika. Ha... tutaj Xciting nie ma się czego wstydzić. Dysponujący 38-ma kucykami półlitrowy jednocylindrowiec bardzo żwawo i ochoczo przesuwa wskazówkę prędkościomierza do góry. Właściciele Xcitingów nie narzekają na przyspieszenia serwowane przez tajwańskie serducho. Ba wręcz chwalą skuter właśnie za osiągi. Szczególnie zaś jednostkę chwalą sobie posiadacze najświeższych modeli, które to już zasilane są wtryskiem zamiast 35mm gaźnikiem Keihin. Rozwiązanie to nie dość, że ogranicza ilość czynności serwisowych (regulacja, synchronizacja gaźników) to jeszcze w znaczny sposób ułatwia życie samego właściciela. Nie ma czekania, aż się komory pływakowe zaleją po długim postoju. Nie ma problemu ze ssaniem. Nie ma problemu z rozgrzewaniem silnika. Wreszcie nie ma problemu z mega spalaniem!

No dobrze, to już wiemy, że silnik mimo kilku przypadłości jest całkiem udaną jednostką. A jak sobie radzi z nim reszta pojazdu?
Zawieszenie skutera było co najmniej nieokreślone. Wielu użytkowników narzekało na dziwne zachowanie tak w zakrętach jak i na prostej. Przyczyną takiego stanu rzeczy okazywał się najczęściej tzw. czynnik ludzki. Zdarzało się, że skutery opuszczały salony z nierówno wyregulowanym tylnym zawieszeniem, za mocno lub za lekko dokręconą główką ramy, źle spasowanymi przednimi amortyzatorami czy nawet nie napompowanymi odpowiednio oponami. Po wyeliminowaniu tych defektów Xciting okazywał się stabilnym i bardzo przyjemnych w prowadzeniu pojazdem. Niestety ze względu na wysoko umieszczony środek ciężkości, użytkownicy narzekają na tzw. przewalanie się pojazdu przy niskich prędkościach. Niemniej jednak za komfort jazdy jaki daje zawieszenie, Xciting jest chwalony. A trzeba pamiętać, że jest to skuter o zacięciu raczej sportowym, a co za tym idzie zawieszenie jest bardziej twarde niż miękkie. Chociaż tył za sprawą pięciostopniowej regulacji można wyregulować pod siebie.
Wraz z zawieszeniem o bezpieczeństwo kierującego dba bardzo przyzwoity układ hamulcowy. Oczywiście jak przystało na tej klasy skuter, można tu znaleźć dwie tarcze (260mm + dwutłoczkowe zaciski) z przodu i jedną (240mm + dwutłoczkowy zacisk) z tyłu. Nie pomyli się też nikt jeśli pomyśli, iż Kymco zdecydowało się na kombinowany układ. Tak, tak, wciskając lewą klameczkę hamujemy przodem i tyłem. Wciskając prawą - dwie przednie tarcze zaczynają swoją przygodę z zaciskami. Dodać jeszcze należy, że pojazd seryjnie wyposażony jest w przewody w oplocie stalowym, a od 2007 roku w układ ABS! Hamulce sprawdzają się wzorowo i nawet ABS, który w motocyklach nie zawsze jest udanym pomysłem, pozwala uniknąć dość niemiłych sytuacji skutecznie przeciwdziałając blokowaniu kół a co za tym idzie pozwalając na uniknięcie przeszkody!
Wspominając o blokowaniu kół warto nadmienić, iż w 2006 roku Kymco przestało wyposażać Xcitinga w Kendy na rzecz Maxisów, zaś sam pojazd toczy się na dość sporych kołach albowiem z przodu gości 15 calowa felga z tyłu zaś 14.

Dobrze, omówiliśmy podstawowe elementy, skupmy się zatem na czymś bardziej przyjemnym i bardziej dyskusyjnym - wygląd.
Osobiście nie mam absolutnie nic do zarzucenia Xcitingowi. Ładna, dość ostra linia nie pozostawia wątpliwości. Mamy do czynienia ze skuterem sportowym! Przyglądając się detalom nie mamy wrażenia typowego dla azjatyckich produktów. Tu na prawdę wszystko do siebie pasuje tworząc harmonijną całość. Do tego podkreślaną przez takie smaczki jak polerowane kółko na przekładni czy a`la motocyklowy wlew paliwa.
Lekko wyeksponowane tylne amortyzatory dostały ładne chromowane obudowy. Obciążniki kierownicy nie są czarnymi paskudnymi klockami, tylko ładnie wkomponowanymi chromowanymi elementami. Wyjątkowo niepraktyczne, malowane pod kolor nadwozia i przymocowane do przedniej czachy lusterka pierwszej serii podkreślają agresywną linię. Niestety nie zapewniają jakiejkolwiek widoczności i już w 2006 roku wymieniono je na nie tak ładne ale dużo bardziej praktyczne lusterka mocowane do kierownicy. Szkoda tylko, że nowe lusterka wyglądają jak zdjęte z mniejszego skutera...
Oglądając dalej ekscytacje nie sposób nie zauważyć pięknie zdobionego tunelu środkowego. Trzeba przyznać projektantom Kymco, że ozdobny element w grafitowym kolorze wyjątkowo im się udał znacznie podkreślając sportową stronę skutera. Szkoda tylko, że sam tunel środkowy jest prostym elementem o przekroju trapezu. W rozmowie z użytkownikiem dowiedziałem się, iż bardzo szybko tunel rysuje się od butów. Gdyby zamiast rozszerzać się ku dołowi, był bardziej zaokrąglony może by problemu nie było? Całe szczęście, że przynajmniej miejsca na nogi jest wystarczająco dużo. Chociaż nie dla pasażera. Ten musi zadowolić się typowo motocyklowymi, choć niewątpliwie ładnymi podnóżkami oraz dość obszerną kanapą.
Wspominając o kanapie należy nadmienić, iż znajduje się na iście everestowej wysokości 800mm! I do tego
jest dość twarda co skłania bardziej kościstych użytkowników do narzekań na komfort czterech liter. A pod kanapą? No cóż. Pod kanapą żal i zgrzytanie zębami. Zmieści się tam jeden kask i to co w ów kask będziemy w stanie wepchnąć. Schowek jest po prostu mały. Przy odrobinie szczęścia i finezji może uda się w nim upchnąć laptopa, o ile nie będzie to jakiś większy model... W zasadzie jedyny plus schowka to gniazdko 12V.
Całe szczęście, że do dyspozycji mamy jeszcze schowek pod kierownicą. Idealny na rękawiczki.
Oraz schowek między nogami, idealny na.... puszkę napoju lub kubeczek z kawką.
Niestety, możliwości turystyczne Excitinga są na poziomie T-Maxa. Ale czego spodziewać się po skuterze ze sportową nutką?
Wspomniałem o wysokości siedzenia. Niestety jest to w/g mnie czynnik ograniczający nieco sprzedaż tego modelu w Polsce. Wielu miłośników maxiskuterów ostrzyło sobie ząbki na ekscytacje. Niestety mając wzrost poniżej 180cm można zapomnieć o spokojnym podróżowaniu. Po prostu ciężko będzie podeprzeć się nogami na postoju, szczególnie jeśli trafi się skrzyżowanie z typowo polską przypadłością - koleinami. Skuter jest wysoki. Kilka osób próbowało nawet z pozytywnym skutkiem zmodernizować nieco kanapę. Może Kymco samo zaoferuje niższą wersję tego udanego pojazdu? Było by bardzo miło. Póki co pozostaje tylko z zazdrością patrzeć jak wyżsi skuterzyści cieszą się ze swoich maxi.
Ale jeśli bozia obdarzyła nas wzrostem określanym jako słuszny, możemy się rozgościć za kierownicą i przyjrzeć zegarom. Trzy duże, zachodzące na siebie i chromowane pierścienie wyglądają zupełnie niesportowo. Ale za to wyglądają  bardzo dobrze! Na środku duży, czytelny prędkościomierz, z lewej strony nieco mniejszy obrotomierz z prawej zaś mamy wskaźnik poziomu paliwa i temperatury cieczy chłodzącej. Warto tu wspomnieć o zmianie kontrolki rezerwy, która w pierwszej "generacji" była wyjątkowo dobrze ukryta pod znaczkiem dystrybutora. Teraz widać diodę, która jest podobnie widoczna w ciągu dnia co poprzednie rozwiązanie...
Patrząc powyżej zegarów nie można nie zauważyć szyby. Szyba ma akurat taką wysokość, że w wielu przypadkach linia oczu kierującego jest wyżej niż koniec szyby. Mimo to zapewnia dobrą ochronę i nie jest
powodem do narzekań.
Powodem do narzekań nie jest także oświetlenie pojazdu. Z tyłu rozgościła się bardzo ładnie wkomponowana lampa zawierająca w sobie zarówno kierunkowskazy jak i pozycje oraz stop. Dodatkowo lampę wyposażono w diody LED zamiast zwykłych żarówek. Krok w stronę nowoczesności i widoczności!
Przód zaś cieszy się pojedynczym reflektorem, który w sposób wystarczający oświetla drogę. Znajomy właściciel Xcitinga stwierdził, że mimo dobrego oświetlenia, przydałoby się, aby w reflektorze zagościła jeszcze jedna żaróweczka. Coś jak w przypadku Burgmana AN400 K3.
Nie zmienia to jednak faktu, iż pojazd bardzo mu odpowiada i nie zamierza go zmieniać.

Reasumując.
Na pojawienie się Excitinga w salonach czekało bardzo wiele osób. Od początku sprzedaży minęło już niespełna 3 lata i przez ten czas Kymco wyeliminowało praktycznie wszystkie istotne wady pojazdu.
O napinacz łańcucha nie ma już potrzeby się martwić. Podobnie z uszczelką pod cylindrem.
W 2006 zmodyfikowano lusterka, dodano tuleję pod tylne koło (w wyniku jakiegoś niedopatrzenia, w pierwszych modelach tylne koło potrafiło się odkręcać) i zmniejszono cenę do niecałych 20k PLN.
Dodatkowo w 2007 skuter zyskał wtrysk i ABS co znacznie poprawiło i bezpieczeństwo i ekonomikę jazdy.
Czy warto więc kupić Xcitinga? Moim zdaniem jak najbardziej! Aktualne rocznikowo modele stanowią bardzo ciekawe, dynamiczne pojazdy dedykowane do osób szukających alternatywy dla drogiego T-maxa.
I myślę, że kupując Kymco absolutnie się nie zawiodą.

Szczególne pozdrowienia dla Szamana z forum Burgmania.net, który to jako właściciel Xcitinga
poświęcił swój czas na przekazanie mi swoich spostrzeżeń.

Wymiary [dł./wys./szer.]2250/815/1450
Waga 215 kg
Silnik czterosuwowy DOHC 498,5 ccm
System chłodzenia ciecz
Przeniesienie napędu CVT
Moc 40 KM przy 7500 obr/min.
 Moment obrotowy 29 Nm przy 5500 obr/min.
Rozmiar opon
przód 120/70 - 15 ,
tył 150/70 - 14
Hamulce
przód - 2x tarczowy
tył - tarczowy



 skręcić do kupy