Na początku lat osiemdziesiątych rynek skuterowy wyglądał dość biednie. Dominowały małe pojazdy przeznaczone do codziennej jazdy. Zdecydowanie brakowało czegoś, co nadawałoby się do troszkę dłuższych wycieczek. W 1986 roku Honda zaprezentowała publicznie dość niesamowitą i odważną konstrukcję - CN250 „Helix”. Pojazd łamał wszelkie standardy. Oferował komfort zarezerwowany do tej pory dla motocykli wraz z prostotą obsługi serwowaną przez skutery. Ludzie zaczęli szaleć na punkcie “żaby”, a szaleństwo trwa do dziś dzień.
Nie minę się z prawdą używając stwierdzenia, iż Helix jest pierwszym maxiskuterem „pełną gębą”.
Ma wielką kanapę, oferuje komfortową pozycje, świetną ochronę przed deszczem i wiatrem, no i jakotaki schowek. Słowem typowe maxi. I to z klasą!
Przyglądająć mu się z boku od razu widać, że pojazd był projektowany conajmniej dwie dekady temu.
Ostre, kanciaste linie. Aerodynamika raczej nie była jeszcze w modzie. Skuter robi wrażenie topornego z zewnątrz. Jeśli jednak zasiądziemy za jego sterami, zauważymy, że jest niesamowicie wyważony i wydaje się być niemal filigranowym. Manewrowanie 150kg “żabą” jest niezmiernie proste, a dzięki niskiemu środkowi ciężkości skuter prowadzi się bardzo stabilnie.
Co ciekawe, pojazd produkowany był od 1986 roku do późnych lat 90 praktycznie bez zmian!
A w 2005 roku japońscy miłośnicy Fusiona (w Japonii i Ameryce tak nazywają Helixa) wymusili na Hondzie wprowadzenie skutera do ponownej produkcji. Ba, Helix doczekał się nawet swojej chińskiej podróbki jaką jest CF-Moto Freedom 250.
Prezentowany model został wyprodukowany w 1993 roku a od tego czasu pojawiło się na jego liczniku niemal 80 tysięcy kilometrów! Skuter cały czas jest sprawny i pali “z dotyku”. Świadczy to o niebywałej trwałości konstrukcji oraz wysokiej jakości wykorzystanych materiałów.
Skupmy się jednak na samym pojeździe.
Rama i zawieszenie.
Skuter został skonstruowany na bazie rurowej, kratownicowej ramy. Zapewnia to odpowiednią sztywność pojazdu przejawiającą się w przyjemnym pokonywaniu zakrętów.
Przy przednim kole zagościł wahacz wleczony podobny do stosowanego w Hondzie Bali czy nawet polskiej Osie. Rozwiązanie to w połączeniu z 12 calowym kołem zapewnia wysoki komfort resorowania.
Z tyłu natomiast rozgościły się dwa amortyzatory olejowe, które bardzo skutecznie niwelują wszelkie nierówności nawierzchni.
Trzeba przyznać, że inżynierom Hondy udało się stworzyć układ, który nie tylko jest wyjątkowo komfortowy ale równierz daje sporą pewność prowadzenia i niebywałą stabilność jazdy do 100km/h.
Jest to o tyle niesamowite, że zawieszenie świetnie sprawdza się na polskich drogach, pełnych poprzecznych i podłóżnych niespodzianek.
Hamulce i koła.
Uzupełnieniem zawieszenia jest tarczowy hamulec przy przednim kole oraz bębnowy przy tylnym.
Hamulce można określić jako wystarczające. Przednia tarcza dysponuje na tyle sporą siłą hamowania aby bez większych problemów spowolnić pojazd. Tył jest raczej dodatkiem. Trzeba natomiast zauważyć, że tylny hamulec obsługujemy prawą stopą co pozwala na użycie znacznie większej siły niż w przypadku lewej dłoni! Dodatkowo, hamulec został wyposażony w coś na krztałt blokady.
Wystarczy wcisnąć pedał do podłogi a następnie zaciągnąć cięgno znajdujące się po lewej stronie od stacyjki i już mamy hamulec ręczny. Bardzo wygodna sprawa, szczególnie gdy parkujemy na pochyłej powierzchni.
Jak wspomniałem skuter toczy się na 12 calowym kole z przodu obutym w dość szeroką oponke 110/100-12. Dzięki temu nie myszkuje tak bardzo jak to ma miejsce w przypadku pojazdów z 10calowymi kółkami.
Tył natomiast wyposażono w 10 calowe koło oraz oponę 120/90-10.
Tak małe kółka przekładają się na przyspieszenie pojazdu, ale zmniejszają jego prędkość maksymalną i trochę pogarszają komfort jazdy. Większe koła lepiej wybierają wszelkie dziury i wpływają pozytywnie na stabilność przy większych prędkościach. Niemniej jednak zawieszenie skutera świetnie sobie radzi z nierównościami nawet przy niedużych kółkach.
Silnik.
Honda wyposażyła Helixa w znany z CH250 Spacy, chłodzony cieczą, czterosuwowy silnik.
Jednostka jest zasilana poprzez 30mm gaźnik i wykazuje się niesamowicie niskim zapotrzebowaniem na paliwo.
Spalanie na poziomie 3-3,5 litra na każde 100km jest dla “Heli” czymś oczywistym. Mi udało się osiągnąć spalanie na poziomie 2,8 litra/100km. Oczywiście była to jazda z prędkościami bardzo przepisowymi, niemniej jednak udało się uzyskać zużycie paliwa zbliżone do oferowanego przez motorowery!
Mimo tak małego zapotrzebowania na paliwo, nagłe przekręcenie manetki gazu wywołuje natychmiastowy wzrost obrotów i dynamiczne przyspieszenie. Silnik bardzo ochoczo przyjmuje wszelkie polecenia wydawane przez prawą rękę wydając z siebie przyjemny, wręcz basowy dźwięk, dodatkowo zachęcający do od
Niestety przy ok. 80km/h silnikowi zaczyna brakować oddechu a 110km/h można uznać za prędkość maksymalną.
Może silnik by dał radę dobić jeszcze z 10km/h ale stabilność jazdy znika w tempie geometrycznym i skuter zaczyna robić się nerwowy.
Optymalną prędkością jest 80-90km/h i nie stety o wyprzedzaniu rozpędzonych TIRów możemy jedynie pomarzyć.
Natomiast w mieście! Ha, tu “Helka” poprostu rządzi. Niewielka szerokość, wysoko umieszczone lusterka i przeogromna stabilność przy małych prędkościach pozwala przedzierać się przez korki z zgrabnością pantery.
Jeśli dodać bardzo dobrą dynamikę do 80km/h to można sobie wyobrazić jak szybko i sprawnie skuter wymija stojące w korku samochody.
Mówiąc o silniku należy wspomnieć o najczęstrzej awarii jaka go dotyka. Jest to uszkodzenie króćca ssącego.
Poprostu tak zamontowano gaźnik i filtr powietrza, że po pewnym czasie króciec zaczyna pękać i kwalifikuje się do wymiany. Na szczęście nie jest to skomplikowana operacja a części są ciągle dostępne.
Ponadto na rynku dostępne są specjalne usztywniacze, które zapobiegają swobodneme ruchowi gaznika i filtra powietrza, co w konsewkencji znacznie ogranicza zużycie króćca.
A co ma do dyspozycji kierowca?
Patrząc na dzisiejsze standardy, kierowca Helixa nie ma na co narzekać. Lewa ręka odpowiedzialna jest tylko za klakson, kierunkowskazy i światła długie. Czemu? A no temu, że hamulec tylny jest w nodze a przecież to jest skuter i sprzęgła nie ma!
Prawa dłoń natomiast ma killswitcha, starter oraz trójpozycyjny przełącznik świateł (off, pozycyjne, mijania). Oczywiście dochodzi do tego rollgaz oraz dźwignia hamulca.
Wspomnieć należy, iż kierownica jest zbliżona do tych stosowanych w chopperach. Dzięki temu ręce luźno spoczywają na manetkach. Nie czuje się zmęczenia, a cała pozycja jest praktycznie kanapowa.
Tuż nad kierownicą mamy ponadczasowy ciekłokrystaliczny wyświetlacz. Wyjeżdżając z fabryki był bardzo czytelny, niestety działanie promieniowania UV powoduje rozwarstwianie się szybki wyświetlacza, przez co troszkę traci na czytelności. Niemniej jednak, jak na lata 80-te trzeba przyznać, że rozwiązanie wyjątkowo nowoczesne i daleko wybiegające w przyszłość.
Taką formę powtórzono w zasadzie dopiero w Burgmanie AN650!
Wspomnieć należy też o kontrolkach, które są bardzo duże i wyraźnie widoczne nawet w pełnym słońcu.
Komforcik...
Tyle razy napisałem o komforcie jazdy, że trzeba by jakoś zebrać razem te informacje i przedstawić po krótce.
Do rzeczy, na komfort skłąda się kilka podstawowych czynników. Raz, miękkie zawieszenie, które wybiera wszelkie nierówności. Dwa, pozycja za kierownicą. Trzy, siedzenie.
Skupmy się na tym o czym jeszcze nie pisałem. Pozycja. Przypomina chopperową. Ręce lekko uniesione, zwisają na kierownicy. Nogi wyciągnięte i wyprostowane. Plecy lekko pochylone do tyłu. Słowem, bardzo wygodnie. Dodać należy, że pozycję można sobie dobrać do własnych upodobań. Czyli jak mamy ochotę jechać jak na krześle - jedziemy jak na krześle. Chcemy wyciągnąć się jak na kanapie - wyciągamy. Wszystko to zawdzięczamy długaśnym płozom a co za tym idzie bardzo dużej ilości miejsca na nogi.
Pasażer ma trochę gorzej. Siedzi biedny taki, z lekko zgiętymi nogami. Opiera się o sisy bar i... zasypia bo jest mu tak wygodnie, a “Helka” jedzie tak przyjemnie, że nic innego nie da się robić jak spokojnie zdrzemnąć.
Do tego mięciutkie, stopniowane siedzenie. Ach niedościgniony ideał.
Jeden tylko mankament ma siedzenie - tapicerka bardzo łatwo i szybko potrafi puśćić na szwach. Można to jednak szybko naprawić sposobami domowymi.
Skuter jak wiadomo powinien zapewniać przyzwoitą ochronę przed warunkami atmosferycznymi. Jak to jest z Helixem? Wręcz wzorowo! Jadąc w deszczu, jedynym momentem, w którym jesteśmy narażeni na wodę jest... postój na światłach. W czasie jazdy, nie ma możliwości zmoknięcia. Szyba świetnie chroni nas przed wiatrem i wodą, a wspierają ją w tym boczne dodatkowe spojlery, które po 2005r montowano seryjnie.
Schoweczki.
Dla współczesnego właściciela skutera, wielkim zaskoczeniem jest brak schowka pod kanapą! Po odkręceniu kanapy jedyne co otrzymujemy to świetny dostęp do silnika.
Schowek jest z tyłu i przypomina samochodowy bagażnik. Co ciekawę, schowek mimo niepozornego wyglądu mieści spokojnie dwa kaski otwarte lub trzy pięciolitrowe butelki wody.
Do dyspozycji mamy jeszcze przedni schoweczek, ale w nim możemy umieścić najwyżej rękawiczki i portfel.
Oświetlenie.
I w tej kwestii Helix góruje. Reflektor z przodu bardzo skutecznie oświetla drogę. I nic dziwnego, rozmiarami robi wrażenie, jakby projektanci zaadoptowali reflektor z samochodu!
Z tyłu natomiast mamy prawdziwy majstersztyk. Światła zwieńczają wspomniany wcześniej bagażnik. Jest to piękna, długa belka lamp. Od kierunkowskazu do kierunkowskazu. Przypomina to amerykański krążownik. Jeśli dodatkowo wspomnieć, że tył jest naprawde nisko zawieszony, to można sobie wyobrazić pełnie majestatu płynącą z tego skutera!
Podsumowując.
Honda raczej nie spodziewała się 20 lat temu, że tworząc Helixa wywoła aż taką reakcję łańcuchową.
W dniu dzisiejszym, rynek maxiskuterów jest bardzo bogaty, a trzeba przypomnieć, że jeszcze w 1997 roku, jedyną konkurencją dla Helixa był Hexagon i wchodząca na rynek, designerska Majesty 250. Przez ponad 10 lat Helix stanowił niekwestionowanego króla Maxi. Dla wielu użytkowników, nadal nim jest!
Części zamiennych jest bardzo dużo i są ogólnie dostępne. Nie ma większych problemów nawet w kwestii plastików.
Ba, do Helixa jest oferowana pełna gama akcesoriów, począwszy od przednich szyb, po pełne orurowanie całego skutera!
Skuter jest ekonomiczny, zapewnia przyzwoite osiągi i niepowtarzalny klimat! Do tego modele używane są dość tanie, bo już za 4000 zł można mieć swoją “Helę”. Można mieć skuter, który jednoczy ludzi, budzi wyobraźnie i daje poczucie wolności.
Na świecie jest wiele klubów zrzeszających posiadaczy helixów. Japończycy szaleją na punkcie optycznego modyfikowania tego skutera.
Ale czy warto mieć taki skuter? Na to pytanie musicie sobie odpowiedzieć sami. Ja tylko powiem, że warto choć raz w życiu przejechać się Hondą CN250 Helix.
Plusy:
- komfort jazdy
- ochrona przed warunkami atmosferycznymi
- ekonomka jazdy
- silnik
- zegary
- pozycja za kierownicą
- klimat jaki niesie ze sobą
- dobre światła
- ciekawy wyświetlacz
- pojemny schowek
- ponadczasowy design
Minusy:
- mała prędkość maksymalna
- kanapa lubi puścić na szwach
- niewygodny wlew paliwa
- łatwo zgubić zaślepkę od zbiorniczka płynu chłodzącego
- niszcząca się pod wpływem UV szybka wyświetlacza
- słaby tylny hamulec
Typ silnika: 244ccm jednocylindrowy, czterosuwoy, chłodzony cieczą,
Zasilanie: Gaźnik 30mm z automatycznym ssaniem
Zapłon: CDI
Przekładnia: Automatyczna CVT
Przednie zawieszenie: Wahacz wleczony. Skok 80mm
Tylne zawieszenie: Dwa amortyzatory hydrauliczne. Skok: 100mm
Przedni hamulec: Tarczowy z dwutłoczkowym zaciskiem
Tylny hamulec: Bębnowy
Przednia opona/l 110/100-12
Tylna opona: 120/90-10
Rozstaw osi: 1620mm
Wysokość siedzenia: 665mm
Sucha masa: 158kg
Pojemność zbiornika paliwa: 14,5l
Cena : 11500 zł (przy kursie dolara 2,15zł)
Skuter dostępny w Polsce głównie na rynku wtórnym.
To tylko cztery kroki:
Zarejestruj się