W połowie lat dziewięćdziesiątych skutery przestały być już tylko pojazdami użytkowymi. Potencjalni klienci zaczęli zwracać większą uwagę na wygląd małych pojazdów. Na ich osiągi oraz wyposażenie. Zaczęła klarować się grupa skuterów o zacięciu sportowym. Aprilis SR, Yamaha Aerox, Piaggio NRG czy Malaguti F12 podbijały serca kolejnych użytkowników. Skupmy się na ostatnim modelu – Malaguti F12.
Firma Malaguti jest zaraz obok Aprili, włoską odpowiedzią na skutery firmy Piaggio.
Trzeba przyznać, że odpowiedź pełna sukcesu, co widać po ilości oferowanych modeli,
oraz fakcie, że od ponad 15 lat te same modele w praktycznie nie zmienionej formie znajdują odbiorców!
Niestety Malaguti nie jest w Polsce tak popularne jak na zachodzie.
A szkoda, ich chłodzone cieczą silniki minarelli horizontal w stu procentach potwierdzają jakość i moc płynącą z położonego cylindra, zaś użyte do produkcji skutera materiały są najwyższej jakości, całkowicie przecząc określeniu „włoska jakość”.
Do testów jednak dostaliśmy model z chłodzonym powietrzem silnikiem, produkowanym przez…. tajwańskie CPI. Jak takie rozwiązanie się sprawdziło? Przeczytacie o tym już za chwilę.
Odsmażanie kotleta, czyli jak poszło Włochom odświeżenie topowego modelu?
F12-stka nie była brzydkim skuterem. Nie była też porywająco piękna.
Ostre linie, dwa, głęboko umieszczone w owiewce soczewkowe reflektory, charakterystyczne wloty po bokach. Skuter mogł, ale nie musiał się podobać.
Podobał się natomiast silnik. Typowe, mocne i lubiące obroty minarelli horizontal. Jednostka stosowana w praktycznie wszystkich Yamahach (oprócz BW`s). Do wyboru chłodzona cieczą lub powietrzem.
Jakby nie patrzeć, jeździło to pięknie, osiągami przewyższając konkurencję.
Jak wcześniej wspomniałem, do testów dostaliśmy skuter z silnikiem CPI.
I tu proszę państwa nieco się zawiedliśmy. Tajwański silnik jest po prostu słaby.
Patrząc w kategoriach zablokowanego pojazdu, byłby zaledwie wystarczający. Po odblokowaniu, skuter nie ma szans nawet z załadowanym w dwie osoby Kymco Bet&Win!!
Pojazdem niemal dwa razy większym!!
Mieliśmy też okazję porównać nowego Phantoma z Phantomem z 2001 roku. Obydwa chłodzone powietrzem, odblokowane… stary model po prostu zamiata nowym! Przyspieszenie, prędkość maksymalna, odsmażone f12 niestety chowa się w cieniu poprzedniej generacji. Przykre, ale prawdziwe. Skuter najzwyczajniej oferuje osiągi porównywalne do Keewaya czy CPI, gdzie są montowane praktycznie te same silniki – klony minarelli z wałem 16mm i 12mm sworzniem tłoka. Całe szczęście, że silniczek jest ekonomiczny i przy jeździe mocno przepisowej, spalanie oscyluje w granicach 2,2l/100km.
W szranki jednak nowym phantomem nie radzę stawać.
Dobrze, ale może trochę konkretów. Do ilu więc CPI jest wstanie rozpędzić Malaguti?
Przy kierowcy ważącym 62kg Phantom rozpędza się na prostej i równej nawierzchni do 65km/h. Do pierwszych 50km/h jest to nawet dość dynamiczne przeżycie. Co prawda nie tak dynamiczne jak u konkurencji, ale też nie jest źle. Powyżej 50km/h zaczyna się walka o kilometry. Skuterowi brakuje oddechu i o ile nie jedziemy pod wiatr to rozpędzimy się do 60km/h. Największą wartością, jaką pokazał mi licznik było 72km/h. Osiągnięte z górki i wiatrem w placy…
Pozostawmy sprawy silnika.
Wspomniałem już o designie skutera. Tu włosi pojechali po całości. Skuter zachował typowe dla modelu cechy wizualne. Soczewkowe reflektory, wloty itp. itd. Zyskał natomiast na ostrości, dynamice i agresywności. Mi osobiście mała malaga bardzo się spodobała wizualnie. Pojazd jest filigranowy i nasycony designerskimi smaczkami. Chromowane obwódki wokół soczewkowych świateł, wloty powietrza w przednim plastiku, czy wyjątkowo ładne lusterka.
Widać, że projektanci starali się uzyskać bardzo ładny skuter i udało im się to!
Obraz skutera dopełnia zestaw zegarów. W zasadzie wszystko sprowadza się tu do uniwersalnego wyświetlacza ciekłokrystalicznego.
Ów wyświetlacz informuje nas o aktualnej prędkości, przebiegu całkowitym, przebiegu dziennym, stanie zbiornika paliwa, obrotach silnika (co ciekawe pokazuje wartości co 500 obrotów..), temperaturze powietrza, czasie jazdy (zawsze się zastanawiałem po co to), prędkości maksymalnej oraz średniej prędkości jazdy. Wszystkie opcje zmieniamy i kasujemy jednym guziczkiem, znajdującym się pod kciukiem prawej dłoni. Wystarczy go przesunąć aby zmienić opcję, albo przytrzymać dłużej aby skasować daną wartość. Jedno jest pewne, aby z opcji A dojść do opcji G, trzeba się ostro napracować kontrolując to, co dzieje się na wyświetlaczu, albowiem jak już przejdziemy wszystkie opcję z prawej strony wyświetlacza, guzik zabiera się za opcje z lewej strony (konkretnie dwie - ODO i RPM). Aby powrócić na prawą stronę, należy chwilę poczekać. Skombinowane, skomplikowane, ale jest i młodzież będzie się cieszyć z mnogości funckji...
Spójrzmy teraz na ergonomie pojazdu.
Niestety jak przystało na skuter pretendujący do miana pojazdu sportowego, ochrona przed deszczem jest na mizernym poziomie. 5 minut jazdy podczas opadów i wszystko powyżej kolan mamy mokre.
Dodatkowo miejsca na nogi nie ma zbyt wiele i osobnicy powyżej 170cm będą dość mocno narzekać. Skuter jest najzwyczajniej mały.
A swoją małość udowadnia nie tylko gabarytami zewnętrznymi, ale choćby ilością schowków.
Ku mojemu zaskoczeniu, w nowym Phantomie mamy tylko schowek pod siedzeniem i mizerny haczyk na zakupy. Schowek pod siedzeniem jest jak łatwo się domyśleć równie filigranowy, co cały skuter. Mój kask się tam nie zmieścił, a nie mam jakiegoś wielkiego orzecha – ot HJC FG-14.
Widocznie producent nie przewidział, że ktoś będzie jeździł na skuterze w kasku ze spojilerkiem.
Jak już jesteśmy przy mniej pozytywnych stronach skutera, to muszę parę drobiazgów wytknąć. Po pierwsze, czemu zastosowano typową dla CPI, paskudną dźwignie startera nożnego? Element ten całkowicie psuje harmonię lewego boku skutera. Jest szpetny i pasuje jak pięść do oka.
Po drugie – czemu wokół zegarów są takie tandetne plastikowe, a`la przykręcane obwódki? Pomijam już pseudo żyroskopy będące naklejkami… Po trzecie, skoro nie ma tylnego hamulca tarczowego to, czemu zamiast odpowiednio wyprofilowanego plastiku zastosowano niezbyt ciekawą imitację zbiorniczka płynu hamulcowego? Po czwarte, brakuje włącznika świateł długich, mimo, że kontrolka jest i podczas uruchamiania się zapala!. I wreszcie po piąte - czemu nie ma bocznej nóżki!! Powiem szczerze, że tego elementu najbardziej mi w maladze brakowało...
Odpowiedzi są jednak prostsze niżby się zdawało, koszty produkcji. Niestety w najtańszej wersji modelu widać jak producent ciął koszty. Zdaje sobie sprawę, że są to drobiazgi. Niemniej jednak kupując skuter za niemal 7000zł można mieć troszkę wątpliwości tym bardziej, że niewiele więcej kosztuje Yamaha JogR!
Ponarzekałem na silnik, ponarzekałem na drobiazgi, ale nie napisałem jak się jeździ F12-stką.
No i tutaj wszystko się zmienia. Siadamy, ruszamy i zapominamy o designerskich drobiazgach. Jedyne, co nie przestaje irytować to słaby silnik, który nie ma wystarczająco mocy, aby pięknie wystrzelić skuter z zakrętu.
A po zakrętach Phantom wręcz kocha jeździć. Super stabilność, niesamowita przyczepność.
Aż chce się odkręcić i jeszcze bardziej złożyć. Niestety pozostaje tylko płynnie atakować zakręty z możliwie dużą prędkością, starając się ją jednocześnie utrzymać.
Jak przystało na dobrą firmę, mamy dobre zawieszenie. Za przód odpowiada typowy amortyzator teleskopowy, ale firmy Paioli!! Tył natomiast "buja się" na amortyzatorze z sześciostopniową regulacją i 60mm skokiem. Za zawieszenie należy się duży plus. Skuter naprawdę bardzo dobrze się prowadzi, zapewniając sporą dawkę komfortu.
Mówiąc o komforcie należy wspomnieć o pozycji za kierownicą. Pomijając wspomniany już fakt małej ilości miejsca na nogi (szczególnie dla większych skuterzystów), pozycja jest bardzo typowa dla skuterów. Krzesełko, krzesełko i jeszcze raz krzesełko, co ciekawe jest na tyle twarde i jednocześnie na tyle miękkie, że nawet 60km podróż nie stanowi problemu.
Niestety jazdy z pasażerem nie proponujemy. Chyba, że mowa o paru kilometrowym przejeździe. Jest zbyt ciasno nawet, gdy zasiadają dość małe gabarytowo osoby.
Jeździmy i jeździmy, czas się zatrzymać! Wersja testowa, wyposażona została w hamulec tarczowy z przodu i bęben z tyłu.
Za przód odpowiada 190mm "powcinana" tarcza, nad którą pracuje zacisk renomowanej firmy Grimeca. Współpraca w zakresie zacisk-tarcza przebiega rewelacyjnie. Hamulec jest w pełni dozowalny, doskonale wyczuwamy sile hamowania i jesteśmy nad nią w stanie panować.
Tylny 110mm bęben... ciężko coś o nim napisać... powiedzmy, że z tyłu jest hamulec... czasem zapiszczy....czasem nawet zmniejszy prędkość z jaką jedziemy... w każdym razie o zablokowaniu koła można zapomnieć. Nawet na mokrym, śliskim asfalcie.
Tylny hamulec jest zwyczajnie słaby i w pełni zasługuje na miano pomocniczego.
Podsumujmy w końcu Phantomika.
Malaguti odświeżając w tym roku swój topowy model, skupiło się niestety na wyglądzie pojazdu.
I tu faktycznie pojazd jest po prostu śliczny. Jest parę drobiazgów, które mogą irytować, ale można się bez nich obyć albo do nich przyzwyczaić. Niemniej jednak całokształt formy jest świetny.
Gdyby nie silnik skuter byłby dla mnie numerem jeden wśród nowych pojazdów. Niestety dynamiką ustępuje nawet niektórym chińskim produkcjom. A to już jest cios nie do odparcia.
Szkoda, że importer nie sprowadza wersji chłodzonej cieczą. Głęboko wierze, że cieczówka (wyposażona zresztą w światła długie czy 190mm tarczowy hamulec z tyłu) mogłaby wprowadzić spore zamieszanie na rynku nowych skuterów, skutecznie konkurując już nawet nie z JogRR ale z Yamahą Aerox!
silnik dwusuwowy jednocylindrowy z zapłonem iskrowym
pojemność skokowa cm3: 49,2
moc KM: 3,3 @ 6500rpm
oment obrotowy Nm: 3,7 @ 5750rpm
prędkość max. (km/h) 45 (zablokowany) / 70km/h (odblokowany)
hamulec przedni: tarczowy
hamulec tylni: bębnowy
rozstaw osi mm: 1290
długość mm: 1850
szerokość mm: 700
wysokość mm: 1160
masa kg: 101
maksymalna masa całkowita kg: 280
Dostępy w kolorach:
białym, czerwonym i grafitowym oraz w wersjach specjalnych: Tribal, Ducati Team oraz Ducati Xerox.
Cena:
w zależności od malowania, od
6 890 do 7290zł
To tylko cztery kroki:
Zarejestruj się