Jak zapewne wiadomo wszystkim miłośnikom cruizerów, Japończycy wyjątkowo zazdrościli Amerykanom sukcesu ich Harley-Dawidsona. Na odpowiedź skośnookich wyspiarzy nie trzeba było długo czekać. Dzięki temu powstały takie motocykle jak Suzuki Intruder, Yamaha DragStar i Honda Shadow. Test ten, nie trudno się domyśleć dotyczć będzie tego ostatniego.
Od początku.
W pierwszej fazie produkcji, mała Shadowka posiadała serduszko o pojemności 600ccm. Mała pojemność, mała moc, spora waga. Motocykl był idealny dla początkujących miłośników dwuch kółek. Stabilny, niezbyt szybki i bardzo łatwy w prowadzeniu. Honda doszła jednak do bardzo słusznego wniosku. Cruizery o pojemności 600ccm nie są tym o co wszystkim chodzi. Niedostatki mocy, momentu oraz walorów słuchowych wymusiły powiększenie pojemności do 750ccm.
Jak im to wyszło? Przeczytajcie poniżej.
Śliczna, prosta cruizerowa linia, podkreślana dodatkowo przez akcesoryjną owiewkę i sakwy jest czymś co odrazu wpada w oko. Nie ma co gadać. Motocykl może się podobać i w 95% niemotocyklowemu społeczeństwu poprostu się podoba. Wiśniowy lakier testowanego egzemplarza mimo przejechanych 7k km nie nosi śladów zużycia. Za to stanowi kolejny element wzniecający zewsząd ohy i ahy. Tak samo z wszystkimi innymi elementami pojazdu. Widać, że Honda przyłożyła dużo starań do wykonania. Zaskakuje tylko mnogość plastikowych elementów. Cóż w dążeniu do obniżenia masy plastik zdecydowanie pomaga. Niemniej jednak jest to plastik o wysokiej jakości i nie widać na nim najmniejszych śladów zużycia, rzadnego popękania czy odprysków lakierów. Stalowa rama motocykla jest świetnie zabezpieczona o czym świadczy brak jakichkolwiek korodujących punkcików czy odpryskó wywołanych drobnymi kamykami, których to jest mnogość na naszych drogach.
Za design Hondzie należy się plus. Zresztą co tu dużo mówić. Popularność Hondy Shadow sprawia, iż wystarczy się kogokolwiek zapytać, jaki jest najbardziej znany japoński cruizer. Odpowiedź będzie prosta. Honda Shadow.
Silnik, szkrzynia biegów i przeniesienie napędu.
Mimo pojemności 750ccm nie ma co się spodziewać fajerwerków. Silnik owszem pracuje bardzo przyjemnie i gładko. Praktycznie niewyczuwalne są wibracje, co znacznie poprawia komfort podróżowania. Dwucylindrowa jednostka w układzie V otrzymała bardzo wydajne chłodzenie cieczą. Dość spory radiator wraz z wentylatorem został ślicznie wkomponowany w przód motocykla. Jeśli zauważyć bogate użebrowanie cylindrów, można by pomyśleć, że to jednostka chłodzona powietrzem!
Warto też zwrócić uwagę, iż silniczek bardzo szybko reaguje na przyciśnięcie czerwonego guziczka i już po chwili można delektować się wiatrem na tudzież w kasku. Oczywiście stacyjka jest pod lewym udem kierowcy.
Pamiętać należy też o ssaniu w trakcie uruchamiania zimnego silnika. Cięgło ssania umieszczono między cylindrami pod kranikiem. Jest to troche irytujące miejscie albowiem zdarza się w czasie macania ssania celem go wyłączenia - wymacać gąrący już cylinder.
Już po rozgrzaniu można sprawdzić jak sprzet współgra z silnikiem. I tu jest trochę ciężka sprawa. Pojazd sprawia dużo przyjemności z jazdy. Nie można jednak oczekiwać od niego fajerwerków. Przyspieszenie nie powala na kolana tak jak i prędkość maksymalna. Oczywiście z pod świateł większość samochodów nie ma szans. Ale niestety do ok 120km/h. Później zaczyna się walka z wiatrem a w przypadku testowego modelu, walka z żaglem - przednią szybą. Maksymalna prędkość jaką miałem odwagę jechać wynosiła 150km/h. Przy tej prędkości można zapomnieć o przyjemności z jazdy. Moto najlepiej czuje się do prędkości 120km/h.
W czasie przyspieszania nie można zapomnieć o skrzyni biegów. Tu Honda mnie zaskoczyła niesamowicie. W tym motocyklu mógłbym wrzucać biegi cały czas. Dawno nie jeździłem pojazdem o tak przyjemnej i bezproblemowej, cichutkiej skrzyni biegów! Rewelacja!! Szkoda tylko, że pięć biegów kończą się tak szybko... Do tego nie można zapomnieć o bardzo lekko pracującym sprzęglem.
Widać tu ukłon Hondy w strone kobiet, które jednak nie zawsze są tak delikatne jak zwykło się o nich mawiać.
Jak już mowa o skrzyni, to warto wspomnieć w jaki sposób jest przenoszona moc na koło. A tu mamy coś co wprost uwielbiam w tego typu motocyklach. Wał kardana. Rozwiązaniue w moim mniemaniu najlepsze na świecie. Nic nie szarpie, nie trzeba smarować. Nie brudzi, nie rozciąga się. Rewelacja. I jak cichutko pracuje!!
Wspominając o głośności.
Nie oszukujmy się, Shadowką nie zatrzęsiemy oknami u sąsiadów. A na pewno nie na seryjnym wydechu. To co widzi osoba trzecia jako wielki niczym wiadro wydech, jest niczym innym jak atrapą. Wewnątrz zaś znajdziemy dwie malutkie dziewicze dziurki. Szkoda. Bo silnik motocykla skłania do dania po garach z niskich obrotów i czuć, że może naprawde pięknie zagrać.
Zawieszenie i hamulce.
Z przodu mamy zwykły widelec teleskopowy (chociaż bardzo ładnie wyglądający) z tyłu zaś daw elementy resorująco-tłumiące.
Zawieszenie zestrojone jest miękko, niemniej jednak motocykl nie ma tendencji do "pływania". Niestety tylne zawieszenie jest niedotłumione i bardzo szybko wyczerpuje swój skok co przy szybkim pokonywaniu głębszej nierówności poprzecznej sprawia na kierowcy wrażenie, jakby wszystkie organy wewnętrzne miały znaleźć się zaraz w d...
Ale nie tylko jazda po prostej się liczy. I niestety Shadowka w zakrętach też się nie popisuje. Nisko umieszczone podnóżni bardzo szybko zaliczają kontakt z asfaltem i podtrafią się złożyć. No coż. Cruizer nie jest sprzętem do śmigania po wirażach, ale mimo wszystko powinie dawać możliwość głębszego przechyłu.
Hamulce też nie mają się czym pochwalić. O ile przednia tarcza sobie w miarę radzi z ciężkim pojazdem, o tyle tylny bemben jest poprostu nie wystarczający. Hamulce i zawieszenie nie są mocną stroną Shadowki.
Komfort i ergonomia.
Co tu dużo pisać. Na Shadowce siedzi się bardzo wygodnie. Dużo pomaga tutaj akcesoryjna szyba, dzięki której unikamy walki z wiatrem. Pozycja jest typowo cruizerowa. Nogi niezbyt wyciągnięte. Plecy lekko przygarbione. Można jeździć i jeździć aż nasze 4 litery skapitulują co w dużej mierze zależy od obiętości i kościstości owych liter. Pasażer ma troche gorzej. Akcesoryjny sisibar pomaga, niemniej jednak wiatr bawi się z pasażerem jak z jednolinkowym latawcem. Mało przyjemna sprawa. Szczególnie, że siedzi się na czymś rozmiarów poduszeczki do szpilek.
Jest jeszcze jeden irytujący fakt. Wlew zbiornika paliwa jest umieszczony na boku, przez co, trzeba motocykl postawić na nóżce bocznej i jakoś tam celowac do baku. Mi to nie odpowiadało. Wole wlew na środku. Tymbardziej, że bak nie jest zbyt pojemny i dość problematyczny w nalewaniu.
Bardzo ładny za to jest prędkościomierz umieszczony na baku.
Wyskalowany mocno optymistycznie do 190km/h i zawierający wszystko co niezbędne, czyli kontrolkę luzu, cisnienia oleju, kontrolkę ostrzegającą o przegrzaniu oraz załączonym kierunkowskazie. Do tego jeszcze jest mała czerwona dioda HISS czyli Honda Immobilizing Security System. Seryjny immobilizer hondy :D
<div align="center"><img src="http://zdjecia.jednoslad.pl/zdjeciaregis/testy/shadow/hs7.jpg"></div>
Mówiąc o prędkościomierzu wspomnieć należy o prezencji pojazdu z siedzenia kierowcy. Szeroka kierownica daje poczucie "mocy". Wszystkie detale są dopracowane a lekko pracujące przełączniki tuż pod palcem. Plusik.
Akcesoria dodatkowe.
Pojazd testowy wyposażono w akcesoryjną szybę oraz sakwy.
O ile szyba jest niewątpliwie przydatną rzecza. Coprawda do określonej prędkości ale zawsze. O tyle sakwy sa...raz badziewne, dwa mało pojemne a co za tym idzie mało praktyczne. Trzy, nie mają jakiegokolwiek zabezpieczenia przed osobami trzecimi i cztery...nie mam pojecia jaki desperat by toto kupił. Zresztą zobaczcie sami na zdjęciu wnętrza.
Podsumowanie
Shadowka nowa kosztuje ponad 30k zł. Czy to dużo czy mało musi sobie odpowiedzieć każdy indywidualnie. Ważną natomiast sprawą jest fakt, iż 3/4 litra wciąga na każde 100km nieco ponad 4 litrów paliwa. Praktycznie aptekarsko!!
Jeśli więc ktoś potrzebuje motocykla do śmigania na codzień do pracy, niech kupi sobie maxiskuter. Jeśli ktoś jednak
chce coś klasycznego. Coś do pieszczenia a czasami na niedaleką wycieczkę. Niech śmiało kupuje Shadowke.
Równierz kobiety, które uwielbiają chrom i szukają nowego, łatwego w prowadzeniu motocykla, niech mocno się zastanowią nad
Shadowką. Mimo swoich kliku wad, motocykl ten jest bardzo wdzięcznym towarzyszem. Nie zawiódł ani razu podczas testu i pozwolił na odrobinę relaksu po pracy.
To tylko cztery kroki:
Zarejestruj się