Odkąd sięgam pamięcią Japończycy próbowali stworzyć idealnego choppera. Choppera, podbijającego serca mieszkańców kraju, w którym w pewnych kręgach nie posiadanie tego typu motocykla jest niemalże foux pas. Mowa oczywiście o wieloletnich próbach podboju Stanów Zjednoczonych Ameryki. Kraju zdominowanego przez Harley-Dawidson`a. Kraju, w którym co miasto, to warsztat tworzący jeżdżące dzieła sztuki - customy.
I chyba w końcu się uda!
Ale bynajmniej nie dla tego, że japońscy inżynierowie się głowili. Nie, nie... Japończycy mają zbyt ścisłe i schematyczne umysły. Tu potrzeba było kogoś, kto od małego jest uczony, iż wolność i swoboda to najważniejsze co człowiek mieć może. Tu potrzeba było Honda Research America.
Inaczej mówiąc inżyniera amerykańskiego! Znającego potrzeby i wymagania swoich braci w narodzie.
Część ludzi uważa Hondę VT 1300 CX Fury, bo o niej mowa, za motocykl kontrowersyjny.
W końcu do tej pory nikt nie planował seryjnej produkcji motocykla o rozstawie osi 1808,5mm czy 38 stopniowym kątem wyprzedzenia główki ramy!
Ani Harley, ani Yamaha, ani Suzuki. Honda jest tu pionierem.
I może wygląd Furii nie powala blaskiem i splendorem jak w przypadku customów za 150 tyś. zł.
Może nie ocieka wszędobylskim chromem i nie ma wysublimowanych emblemacików.
Ale za to na pewno łapie za serce swoją prostotą oraz za portfel, swoją ceną.
Fury posiada wszystko to co porządny chopper posiadać powinien.
Daleko wysuniętę przednie koło. Wąską przednią oponę (w stosunku do tylnej), niesamowite felgi oraz dwucylindrowy silnik w układzie V. Dopełnieniem obrazu jest długa, zakrzywiona ku tyłowi kierownica, charakterysytyczna pusta przestrzeń nad przednim cylindrem oraz bardzo nisko umieszczona kanapa.
Motocykl może się podobać i prawdopodobnie będzie się podobać. Z drugiej jednak strony, Honda musi się liczyć z ostrą krytyką miłośników Harley`a. Jakby nie patrzeć to właśnie na podstawie Harleya powstawały pierwsze choppery. W pełnych papierosowego dymu garażach, właściciele WL`ów starali się możliwie mocno spersonalizować swoje pojazdy.
Honda daje od razu motocykl, który można określić mianem „cool”. Tak, Fury jest „cool”.
A w sprawnych manualnie rękach motocyklowego artysty, może stać się „supercool”!
Patrząc na nową Hondę widzimy bardzo ładny motocykl. Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej, zauważymy bardzo dużo drobnych elemencików, których odkrywanie wywołuje coraz większy uśmiech na twarzy.
A to ramiona felg przypominające ostrza albo chłodnica misternie umieszczona między dolnymi rurami ramy, tak że patrząc z profilu w ogóle jej nie widać.
Im dalej się przyglądamy tym więcej smaczków zauważamy. Linia baku płynnie przechodzi w siodło, a to z kolei przechodzi w tylny błotnik.
Skupiając się na błotniku, na pewno dostrzeżemy LED`ową tylną lampę, oraz duże, klasyczne, chromowane migacze.
Nie da się pominąć ogromnej opony spoczywającej pod tylnym błotnikiem. Na 18-to calowej fedze, rozsiadła się skromna guma o 200mm średnicy.
Na przedzie natomiast mamy... zaledwie 21 calową felgę z 90mm oponą. Skromnie, co?
No i oczywiście nie można zapomnieć o stylizacji ramy na hardtail!
Po tych kilkudziesięciu słowach dochodzimy do serca pojazdu. Otóż w samym środku tej mieszani „smaczków” zauważamy silnik. Potężny, błyszczący się, 52o V-twin. Dla zachowania stylu silnikowi nadano użebrowanie. Dzięki temu wygląda jakby był chłodzony powietrzem, czyli jak w klasycznym Harley`u.
Niemniej jednak dzięki zastosowaniu chłodzenia cieczą, nie występuje tu typowe dla Harley`a zjawisko przegrzewania tylnego cylindra.
Silnik choć piękny to jakiś taki znajomy... gdzieś już go chyba widzieliśmy!
Oczywiście, że widzieliśmy. Jednostka ta wizualnie niewiele różni się od VTX1300....
Ale tylko wizualnie, gdyż w wyniku odpowiednich prac inżynieryjnych, silnikowi nadano bardziej chopperowy charakter. Obniżono moc maksymalną do 58KM przy 4250 obr./min, ale za to zwiększono maksymalny moment obrotowy do 107Nm już przy 2250 obr./min.
Co się z tym wiąże? Niesamowite wręcz przyspieszenie, któremu towarzyszy przerażający huk.
To tak jakbyśmy właśnie skoczyli z klifu przy akompaniamencie sztormu stulecia.
Dodając do tego pod uwagę fakt, iż siedzi się zaledwie 68cm nad ziemią, wrażenie musi być niesamowite. Szczególnie, że silnik sprzężono z pięciostopniową skrzynią biegów.
A jak działają Hondowskie skrzynie, nie trzeba nikomu opowiadać.
To trzeba poczuć.
Mówiąc o siedzeniu warto wspomnieć o pozycji za kierownicą, jakiej mogą się spodziewać potencjalni nabywcy. Nogi do przodu, lekko zgięte w kolanach. Tułów pochylony do przodu, no i w miare luźne ręce. Pamiętać należy, iż w tego typu motocyklach nie ma żadnej ochrony przed wiatrem, w związku z czym, wyprostowana, wręcz krzesełkowa pozycja odpada.
Na Fury trzeba siedzieć tak, jakby się miało zaraz roznieść w pył cały świat.
Trzeba czuć moc każdym centymetrem ciała. Każdy pojedynczym włoskiem.
Taką moc trzeba jednak czasami jakoś okiełznać.
W tym celu zastosowano z przodu widelec teleskopowy z 45mm średnicy goleniami, dysponujący 101mm skokiem. Z tyłu natomiast, umieszczony został świetnie zakamuflowany amortyzator, wyposażony w pięciostopniową regulację naprężenia wstępnego. Amortyzator tylny zapewnia 93mm skoku.
Trzeba przyznać, że inżynierom udało się uzyskać efekt bardzo długiego, klasycznego hardtaila.
Co na pewno spodoba się miłośnikom czystych linii.
Dopełnieniem elementów poskramiających temperament silnika jest układ hamulcowy.
Tu także Japończycy nie szli na kompromis.336mm wentylowana tarcza z przodu, została zestawiona z dwutłoczkowym zaciskiem. Jeśli się dobrze przyjrzymy zauważymy, iż mocnowanie tarczy hamulcowej, wraz z felgą tworzą coś na kształt pajęczyny. Efekt niezamierzony? A może kolejny stylistyczny smaczek?
Za opóźnienia tylnego koła odpowiada natomiast nieco mniejsza tarcza. gdyż „zaledwie” 296mm.
Przy tej tarczy zamontowano zacisk jednotłoczkowy.
Jak widać Fury nie jest motocyklem naszpikowanym technologicznymi gadgetami.
Próżno w nim szukać innowacyjnych rozwiązań.
Jest to motocykl w prostej linii nawiązujący do chopperowych customów. Długo, nisko, mocno.
Hondzie udało się stworzyć pojazd o czystych, łagodnych rysach, ale jednocześnie nacechowany różnymi stylistycznymi smaczkami. Bogu dzięki, że nie przekombinowany, jak to często bywało w przypadku japońskich konstrukcji (vide Honda Rune)
Biorąc pod uwagę cenę jaką sugerowano w czasie premiery w Nowym Yorku (ok 13 tysięcy dolarów) motocykl ten ma szansę stać się prawdzimy hitem 2010 roku...albo przejść do legendy jako pierwszy na świece seryjnie produkowany custombike.
Tylko czy jak seryjnie produkowany to jeszcze custom?
Czy w dobie amerykańskiego kryzysu, przeciętny obywatel będzie mógł sobie na taki motocykl pozwolić?
Czy europa ze swoimi ciasnymi i krętymi miejskimi drogami jest gotowa na przyjęcie takiego motocykla?
Nawet jeśli nie jest, to i tak warto by było zobaczyć kilka razy Honde Fury na polskich drogach.
Usłyszeć huk dobywający się z wydechów 1,3 litrowej fałki...
Dane techniczne:
Silnik: dwucylindrowy, czterosuwowy, w układzie V 52o. 3 zawory na cylinder.
Zasilanie: wtrysk paliwa
Moc maksymalna: 58KM przy 4250 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 107Nm już przy 2250 obr./min.
Wymiary i masy:
Długość całkowita: 2550mm
Rozstaw osi: 1808.5mm
Wysokość siodła: 680mm
Masa w stanie suchym: 303kg
Pojemność zbiornika paliwa: 12,8 litra
Wyprzedzenie główki ramy: 38o
To tylko cztery kroki:
Zarejestruj się