Triumph Thruxton
Historia wyścigów motocyklowych lat 1960-1970, to piękny okres, gdzie nic nigdy nie było pewne.
Maszyn dosiadali ludzie szaleni, odważni ale również bogaci w wiedzę i doświadczenie.
Znający swoją maszynę począwszy od nypli mocujących szprychy do felg poprzez poszczególne spawy w ramie, skończywszy na szwach siedzenia.
W chwili obecnej, kierowcy ściagjący się na torze wyręczani są w czynnościach serwisowych przez zespół mechaników. Oczywiście nie można generalizować, wiele osób startuje na własną rękę.
Gdyby jednak postawić obok siebie Giacomo Agostini i Valentino Rossi i kazać im w jak najkrótszym czasię rozebrać i złożyć identyczne motocykle – postawiłbym na tego pierwszego.
Trąca lekko nostalgią?
Trochę trąca, ale to właśnie dla osób, które marzą aby jeździć pojazdem z epoki Agostiniego Triumph produkuje Bonneville. Z myślą o takich osobach Brytyjczycy zaprezentowali Scramblera a teraz do tej neoklasycznej rodziny dołożyli Thruxtona.
Brytyjczycy w kwestii produkcji motocykli mających tak zwaną duszę, zawsze wiedli prym.
Wystarczy wymienić takie marki jak BSA czy Norton. Od razu wszyscy mają przed oczami charakterystyczne wąskie kierownice, puszki filtra powietrza umieszczone tuż pod siedzeniem i obowiązkowo polakierowany w tym samym kolorze co zbiornik paliwa. Nie mówiąc już o setce chromowanych elementów, no i w przypadku wersji sportowych – typowy garb na miejscu siedzenia pasażera.
I dokładnie taki jest Thruxton. Pełen drobiazgów. Klasyczny aż do bólu. I sportowy w kazdym, pojedynczym, brytyjskim calu.
Patrząc na typowy nowoczesny motocykl sportowy, możemy podziwiać conajwyżej kreskę jaką posłużyło się biuro projektowe, odpowiedzialne za wygląd. Cała technologia ukryta jest pod fikuśnie wykrzywionymi, aerodynamicznymi plastikami.
Patrząc na Thruxtona widzimy miłego staruszka, który w najmniej spodziewanym momencie zawinie nam portfel a całą kasę przepuści na wino, kobiety i śpiew.
Coś jak Sean Connery w "Osaczonym". Taki miły i przyjemny facet a jednak cwaniak i kombinator.
Podchodząc więc do nowego-starego Triumpha zachowajmy się ostrożnie, bo jeden nieopatrzny ruch i zostaniemy omotani pragnieniem jazdy.
Zobaczmy jednak co takiego diabelskiego siedzi w Thruxtonie.
Motocykl nawiązujący do epoki nie tylko musi wyglądać, musi też brzmieć.
Odpowiedzialność za odpowiednie doznania słuchowe ponosi świetny układ wydechowy oraz długoskokowy, znany z Bonnevilla rzędowy twin.
Nie byłaby to jednak prawdziwie sportowa maszyna, gdyby silnik nie był troszkę dłubnięty.
W końcu sam wygląd nie czyni sportowca. Serce też musi być mocniejsze.
Dzięki zastosowaniu przeprogramowanego wielopunktowego wtrysku paliwa oraz tłoków zwiększających kompresję, osiągnięto 69KM przy 7400 obr/min. oraz 72Nm przy 5400 obr/min.
Nie wiele więcej od Bonnevilla.... ale dobre i to.
Właścicielom nowoczesnych motocykli pojawił się pewnie ironiczny uśmieszek na twarzy.
W końcu ich maszyny mają ponad 2x tyle mocy.
Nie o to tu jednak chodzi.
Jadąc takim Triumphem skupiamy się nie na przyspieszeniach, choć te muszą być całkiem przyjemne. Jadąc Triumphem czujemy każdy ruch tłoka. Każdy zapłon mieszanki.
Uderzenia mocy płynące z dwucylindrowca wprawiają człowieka w stan euforii. Głęboki, dudniący odgłos płynący z wydechów zmusza to szarpania gazem podczas stania na światłach. Zmusza do pełnego odkręcenia manetki podczas jazdy w tunelu.
To nie jest jazgot wysokoobrotowej "czwórki". I za to właśnie dojrzały motocyklista pokocha Thruxtona. Powrót do motocykla, który emanuje niemalrze mistyczną mocą ale i spokojem.
Jak przystało na wychromowane do granic możliwości cacko, Thruxton swoje waży. 205kg w stanie suchym może być uznane za dość sporą wagę. Jeśli jednak przyjrzeć się nowoczesnym konstrukcjom, zauważymy, że motocykl zbytnio przed szereg nie wypada. Co więcej, jeśli przeanalizujemy dane techniczne na przykład nowoczesnego Gladiusa, zauważymy, że Thruxton ani nie ustępuje mu pod względem mocy ani wagi.
Chciałbym jednak zobaczyć minę właściciela takiego wymuskanego, nowoczesnego Gladiusika, któremu odjeżdża klasyczny Brytyjczyk. Nie ujmując nic Gladiusowi, bo to bardzo ładny i wdzięczny motoyckl.
To, że Thruxton jest motocyklem nawiązującym do pewnej epoki, nie oznacza, że znajdziemy w nim rozwiązania techniczne lat 60-tych. Nic takiego. Już sam silnik udowodnił, że Triumph zachowując klasyczną formę, idzie z duchem czasu. Z duchem czasu idą też pływająca przednia 320mm tarcza hamulcowa obsługiwana przez dwutłoczkowy zacisk. Jak przystało na motocykl sportowy nie mogło zabraknąć hamulca tarczowego i przy tylnym kole hamulcowym. Tam umocowano 255m tarczę i podobnie jak z przodu – dwutłoczkowy zacisk hamulcowy.
Zastanawiacie się pewnie, dla czego nie zastosowano czterotłoczkowego zacisku z przodu, lub przynajmniej dwuch tarcz. Powiedzmy tak.. pamiętam, że przed jazdą Triumphem Americą też się zastanawiałem, czemu tak ciężki motocykl ma tylko jedną 310mm tarczę z przodu.
Moje wątpliwości zostały szybko rozwiane podczas pierwszego hamowania.
Okazało się, że przednia tarczę ściskał zacisk firmy Nissin. Tu też pracuje produkt tej firmy , co więcej jest to zacisk identyczny jak w Bonneville, więc można się spodziewać bardzo intensywnych opóźnień. Jeśli komuś mimo wszystko będzie za słabo, może sobie kupić francuskiego 6-cio tłoczkowego Beringera. Tylko czy wypada do brytyjskiej duszy pchać francuskie części?
Będąc w tematyce hamulcowej, czyli blisko ziemi, warto wspomnieć na czym Thruxton się toczy. Mowa o pięknych szprychowanych kołach. Z przodu 18 cali zawinięte w 36 szprych, z tyłu natomiast cali 17 i szprych 40.
Fakt, rozwiązanie to wymaga dużo więcej uwagi przy czyszczeniu motocykla, ale przyznajcie.
Nic tak dobrze nie wygląda jak błyszczące w słońcu felgi oplecione równie błyszczącymi szprychami. Pomijając już fakt, że ten typ motocykla zwyczajnie musi mieć szprychy.
Z tym elementem klasyki połączone są równie klasyczne elementy układu zawieszenia.
Za przód odpowiada amortyzator z regulowanym naprężeniem wstępnym. Z tyłu natomiast lśnią dwa piękne sprężynowe amortyzatory, dysponujące również możliwością regulacji naprężenia wstępnego.
Może zawieszenie nie zapewni nam możliwości jakie dają nowoczesne supermaszyny, ale z Thruxtonem powinno sobie spokojnie poradzić, umożliwiając przyjemną jazdę z elementami szaleństwa.
Nawiązując do szaleństw, może wreszcie przyjrzymy się czym dysponuje kierowca.
Jeśli podjedziemy pod fajny klub, zrobimy przegazówkę, żeby zwrócić uwagę wesołej gawiedzi i nawet uda nam się nawiązać kontakt z przedstawicielem płci przeciwnej...to niestety nigdzie go nie zabierzemy. Thruxton ma tylko jedno miejsce. Czyżby? W takim razie czytelnik spojrzy na zdjęcie, przetrze oczy, spojrzy jeszcze raz i zauważy podnóżki dla pasażera. Nie ma płaczu. Odpinamy zadupek, sadzamy pasażera i jedziemy gdzie oczy poniosą.
Oczy niosą przed siebie, ale trzeba też kontrolować sytuację za plecami. W tym celu mamy świetnie wyglądające lusterka wsteczne, umieszczone na krańcach kierownicy. Dzięki temu raz, że motocykl wyglada świetnie, dwa lusterka mają szerokie pole widzenia, trzy stanowią świetne obciążniki kierownicy.
Spoglądając trochę bliżej środka kierownicy zapomnimy, że jedziemy motocyklem "klasycznym".
Całkiem nowoczesny zestaw przycisków, znany zarówno z Bonnevill`a jak i Americ`y. Jedynie piekne białe, okrągłe, zegary przypominają o korzeniach Thruxtona. Zero cyfrowych wyświetlaczy.
Podstawowe kontrolki.
Jazda Thruxtonem z pewnością pozwoli zapomnieć o technokratycznym wyścigu, wciskającym nam wszędzie kolorowe wyświetlaczyki. Jeszcze trochę, i w nowoczesnych motycklach, będziemy mogli sobie ustawić po zmianie biegu polifoniczną melodyjkę.
A tak kiedyś było dobrze z anologowymi wyświetlaczami. Z wskazówkami mknącymi po tarczy.
Komu to przeszkadzało? Doprawdy nie mam pojęcia.
Zejdźmy na ziemie i zastanówmy się kto czułby się dobrze na takim motocyklu.
Na pewno nie jest to propozycja dla kogoś, kto chce się szybko wylansować. Pokazać na mieście, że na najdłuższej prostej nikt go nie dogoni, no i spalić kilka razy gumę na rynku.
Nie jest to też motocykl dla kogoś, kto szuka maszyny do dojazdów do pracy.
Dla kogo więc jest? Myślę, że dla dojrzałego motocyklisty, który chce się pokazać, ale w dobrym stylu. Dla osoby, która jazdę motocyklem uważa za źródło największej przyjemności. Jazda Thruxtonem nie musi być szalona, ale szaloną być może.
Thruxton to pojazd, dla kogoś, kto chciałby się wyróżniać w tłumie plastikowych motocykli.
To pojazd, który można z łatwością spersonalizować. Tak jak właściciele chopperów montujący fikuśne frędzelki, Thruxtonem można wyrazić swoją motocyklową duszę.
Nie bez znaczenia jest tu mnogość części umożliwiających podkręcanie Thruxtona.
Począwszy od dedykowanego układu wydechowego Arrowa 2w1, poprzez wspomniane wcześniej zaciski hamulcowe, skończywszy na gazowych amortyzatorach tylnych.
Zdolny właściciel, dysponując warsztatem i zapleczem finansowym, mógłby Thruxtona podkrecić tak, że niejednemu właścicielowi wypasionych, seryjnych GSXr`ów, YZF-r`ów czy CBR`ek opadłaby szczęka.
Motocykle nawiązujące do klasycznego stylu, zawsze mają w sobie coś intrygującego. Zawsze działają na dusze motocyklisty jak Voldemord na blizne Harrego Pottera.
Czy damy radę się mu poddać? Czy też mu się oprzemy?
Wszystko zależy od tego jak bardzo tęsknimy za głośnymi, ociekającymi chromem, klasycznymi motocyklami....
Silnik
Typ dwucylindrowy, chłodzony powietrzem, DOHC
Pojemność 865cc
Średnica/skok tłoka 90 x 68mm
Stopień sprężania 9.2:1
System zasilania wielopunktowy, bezpośredni wtrysk paliwa z systemem SAI
Zapłon elektroniczny, typu indukcyjnego
Przeniesienie napędu
Przełożenie pierwotne Koła zębate
Przełożenie końcowe x ring łańcuc
h
Sprzęgło pracujące w kąpieli olejowej, wielotarczowe
Skrzynia biegów 5-stopniowa
Podwozie
Rama stalowa rurowa, typu otwartego
Wahacz dwustronny, stalowy, rurowy
Przednie koło stalowe, 36 szprych, 18 x 2,5
Tylne koło stalowe, 40 szprych, 17 x 3,5
Przednia opona 100/90 18
Tylna opona 130/80 17
Przednie zawieszenie widelec teleskopowy 41 mm, regulacja wstępnego naprężenia
Tylne zawieszenie dwa amortyzatory, chromowane sprężyny z regulacją
wstępnego naprężenia
Przednie hamulce hydrauliczny, jedna pływająca tarcza śr.320 mm, zacisk dwutłoczkowy
Tylna hamulce hydrauliczny, jedna tarcza śr.255 mm, zacisk dwutłoczkowy
Wymiary
Długość 2150mm
Szerokość (Kierownica) 695mm
Wysokość 1095mm
Wysokość siedzenia 790mm
Rozstaw osi 1490mm
Kąt wyp. główki ramy 27 stopni/97mm
Masa pojazdu (sucha) 205kg
Poj. zbiornika paliwa 16 l.
Osiągi (mierzone na wale silnika)
Moc maksymalna 69 KM/ 7 400 obr./min
Maks. Mom. obrotowy 71 Nm/ 6800 obr./min
Kolory Jet Black, Tornado Red
Cena detaliczna brutto: 33 900 zł